Zapowiedź ograniczenia zarobków i stawki godzinowej lekarzy do 240 zł brutto, o której mówiła w środę Minister Zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda wywołała duże poruszenie w branży medycznej. Eksperci Formedis wskazują, że takie rozwiązanie może być dobrym rozwiązaniem w krótkim okresie, ale niesie za sobą też ryzyka w dłuższym terminie.
– Propozycję wprowadzenia maksymalnej stawki wynagrodzenia lekarzy w podmiotach leczniczych trzeba oceniać z perspektywy zarówno krótkoterminowej, jak i długoterminowej – nie ma wątpliwości Piotr Magdziarz, założyciel i Partner Zarządzający w Formedis.
Działania skuteczne na już
Jak wskazuje ekspert, w krótkim okresie takie rozwiązanie może okazać się skuteczne.
– Może ono stanowić uzasadniony instrument stabilizacji sytuacji finansowej publicznych podmiotów leczniczych oraz ograniczenia presji kosztowej związanej z niedoborem kadry lekarskiej. W obecnych uwarunkowaniach może przynieść przejściową poprawę przewidywalności kosztów funkcjonowania szpitali – tłumaczy Piotr Magdziarz.
Jednocześnie podkreśla, że administracyjne ograniczanie wynagrodzeń nie rozwiązuje strukturalnych problemów rynku pracy lekarzy. Piotr Magdziarz zwraca uwagę, że w dłuższej perspektywie istnieje ryzyko odpływu najbardziej doświadczonych specjalistów do sektora prywatnego lub do innych form zatrudnienia nieobjętych ograniczeniem.

– Można również oczekiwać, że zarówno lekarze, jak i podmioty lecznicze będą poszukiwać zgodnych z prawem rozwiązań organizacyjnych pozwalających na obejście wprowadzonych limitów – mówi ekspert Formedis.
Ponadto, dodaje, że wprowadzenie jednolitego limitu może wywołać efekt wyrównywania wynagrodzeń.
– Lekarze, którzy obecnie otrzymują niższe stawki, mogą zacząć oczekiwać wynagrodzenia na poziomie nowo wyznaczonego maksimum, co ograniczy zakładane oszczędności i zwiększy presję płacową w części podmiotów – wyjaśnia Piotr Magdziarz.
Niezbędne są rozwiązania systemowe
Specjalista Formedis zwraca także uwagę, że z ekonomicznego punktu widzenia trwałe administracyjne ograniczanie cen pracy na rynku charakteryzującym się niedoborem specjalistów nie stanowi optymalnego rozwiązania.
– Długofalowa stabilizacja wynagrodzeń powinna wynikać przede wszystkim z poprawy relacji popytu i podaży. Wymaga to po pierwsze konsekwentnego zwiększania liczby lekarzy w systemie, co aktualnie ma miejsce. I po drugie działań prowadzących do bardziej racjonalnego wykorzystania zasobów kadrowych, w tym ograniczenia nadmiernej konkurencji o specjalistów pomiędzy podmiotami leczniczymi, poprzez redukcję liczby szpitali – wyjaśnia Piotr Magdziarz.
Jednocześnie dodaje: – Propozycję Minister Zdrowia należy zatem traktować jako instrument o charakterze przejściowym, który może wspierać stabilizację rynku w krótkim okresie, jednak nie zastąpi działań systemowych adresujących przyczyny niedoboru kadry medycznej.
